wspólnota   czytelnia   ludzie   strona główna   wydarzenia   adresy   linki
problem osoby   w sercu miłości   tajemnica ojca   tomasz doktor   list do przyjaciela   wprowadzenie do arystotelesa   człowiek wobec śmierci   powołani do miłości   o wspólnocie   o adoracji   o marcie robin

M.-D. Goutierre   Człowiek w obliczu własnej śmierci (fragment)

[1] [2] [3] [4]

   ściągnij cały rozdział piąty

[poprzedni fragment]

Filozoficzne dociekanie niezniszczalności duszy

Ponad tymi rodzajami poznania w porządku znaków, możemy starać się odkryć, z filozoficznego punktu widzenia, jakie jest przeznaczenie człowieka poza granicą śmierci. Poznanie afektywne i sztuka istotnie pozostają w pewien sposób nieokreślone. Jeśli nawet sztuka określa nasze tęsknoty, utrwalając je w „zrealizowanym ideale”, jakim jest dzieło, tęsknota zawsze zachowuje w sobie coś nieokreślonego. Wielu ludzi woli też raczej trwać w tęsknocie niż rzeczywiście szukać prawdy: czyż nie obawiają się, że odkryją Rzeczywistość zdolną nadać ich życiu cel w prawdzie? Czyż z powodu naszego intelektualnego lenistwa nie „łatwiej” trwać w nieokreśloności i uczuciowym komforcie mglistej tęsknoty za absolutem, która nikomu nie przeszkadza i przybiera różne barwy, zależnie od kolejnych mód i spontanicznych porywów, aniżeli zakorzenić się w prawdzie nadrzędnego Dobra, które nas przyciąga i jako jedyne może nadać naszemu życiu doskonały cel?

Z filozoficznego punktu widzenia musimy więc zastanowić się, jaką Rzeczywistość odzwierciedlają nasze tęsknoty. Jaką to istniejącą Rzeczywistość rozbudza w nas pośrednio pragnienie absolutu? Chodzi o poszukiwanie głębokiego ukierunkowania naszego ludzkiego życia: o poszukiwanie naszego przeznaczenia, naszego celu ostatecznego. Filozof nie odkrywa wobec tego przeznaczenia człowieka jako czegoś należącego do przyszłości, o czym nie może nic powiedzieć: to przeznaczenie zależy od odkrycia istniejącej Rzeczywistości pierwszej, nadającej pełny cel naszemu umysłowi i naszej zdolności kochania; i zależy od aktualnej (w bycie) niezniszczalności naszej duszy, od sposobu bycia naszej duszy wpisanego w nasz sposób życia i nasze obyczaje!

W świetle tego ostatecznego odkrycia, wierność w miłości, poszukiwanie absolutu, szlachetność sztuki są znakiem „obyczajów” naszej duszy, która w tym, co najbardziej ją stanowi w wymiarze egzystencjalnym, jest ponad zniszczalnością. Czy wykonalibyśmy dzieło sztuki, gdybyśmy byli zniszczalni? Nie! Dostrzegany i zrealizowany ideał trafnie wyraża coś, czego człowiek pragnie, a co jest radykalnie w niego wpisane.

Nieśmiertelność nie jest zatem czymś, co ma nastąpić dopiero w przyszłości, czymś abstrakcyjnym, o czym nie można nic powiedzieć i o czym można by spekulować poprzestając na mitach. Jest to aktualny stan naszej duszy, która jest niezniszczalna dlatego, że jest duchowa. Śmierć nie jest wobec tego unicestwieniem, ale rozdarciem, które dotyka sposobu, w jaki istniejemy i w jaki żyjemy: dotyka duszy, która jest zjednoczona z ciałem i je obejmuje. Jednakże bardziej radykalnie, ponad zjednoczeniem z ciałem, a więc ponad tym rozdarciem, jakim jest śmierć, w duszy – substancji – istnieje wyjście poza zniszczalność. Z jednej strony dotyczy to substancjalnej autonomii duszy w porządku bytu, a z drugiej strony, odkrycia substancjalnego celu osobistego w kontemplacji Tego, którego tradycje religijne nazywają Bogiem. W ten sposób, z filozoficznego punktu widzenia, dochodzimy do odkrycia niezniszczalności naszej duszy. Spróbujmy zatem dokładnie określić, co w naszym życiu umysłowym prowadzi nas do odkrycia niezniszczalności naszej duszy.

Immanencja życia ducha i pokusa idealizmu

Kiedy poddajemy refleksji nasze życie umysłowe, możemy odkryć immanencję umysłu, jego wymiar wewnętrzny. Wszystko to, co zmysłowe, materialne, jest w istocie źródłem tego, co zewnętrzne. Dlatego życia zmysłowego samego w sobie nie cechuje jasność: świadomość tego, że widzimy, mamy nie dzięki samemu widzeniu, lecz poprzez nasz umysł, obecny w zewnętrznym doświadczeniu widzenia. Poznanie intelektualne zaś rozwija się na podstawie oczywistości sądu o istnieniu „to jest”, i samo w sobie jest jasne i świadome. W swym akcie poznania umysł jest zatem samo-świadome i nie jest zewnętrzny w stosunku do niczego, gdyż jako umysł jest ponad materią.

Umysł nie stanowi przeto źródła tego, co zewnętrzne; poznaje sam siebie, poznając istniejącą rzeczywistość[18]. To pokazuje, że umysł jako taki jest ponad materią: im bardziej dany byt jest „wolny” od materii, tym bardziej jest immanentny, wewnętrzny wobec siebie. Im bardziej doskonałe jest nasze życie umysłowe, tym bardziej jest przenikliwe w obrębie immanencji swego własnego życia i rozwoju. Może to stanowić dla nas bardzo silną pokusę, co widać szczególnie w filozofii kartezjańskiej czy heglowskiej. Immanencja świadomości i jasności myśli może nas tak dalece zauroczyć, że w końcu uznamy ją za istotną i skupimy się na niej, zamiast poszukiwać prawdy. Świadomość może doprowadzić do skupienia się na sobie, do prymatu duchowego subiektywizmu, który wiedzie do utożsamienia siebie z Boską myślą, co świetnie pojął Hegel. Podkreśla on, że jeśli stanowisko Kartezjusza jest spójne, to prowadzi do uznania myśli za coś pierwszego i absolutnego. Hegel nieustannie zakłada w swej dialektyce kartezjańskie cogito, akt założycielski filozofii nowożytnej, prymatu subiektywizmu, prymatu ducha nad bytem[19].

Poddanie się urokowi immanencji życia umysłowego może zatem doprowadzić do podjęcia decyzji, że jesteśmy pierwsi, do przyjęcia samych siebie jako pierwszych: subiektywna wola wychodzi więc tutaj na pierwsze miejsce przed umysł, poszukujący prawdy. Jednakże nie na tym polega droga umysłu, zawsze bowiem myślimy o czymś, działanie naszego umysłu jest określone przez przedmiot. A przedmiot ten, immanentny wobec życia umysłu, jest zależny od istniejącej rzeczywistości, uprzedniej wobec aktu naszego umysłu. Jasność, towarzysząca naszemu poznaniu intelektualnemu, nie jest wobec tego pierwsza. Wskazuje ona, że nasz umysł nie jest determinowany przez materię, źródło tego, co zewnętrzne: kiedy o czymś myślimy, ta rzeczywistość jest w nas obecna intencjonalnie, czyli w określony sposób, zależny od rzeczywistości istniejącej w swym bycie, ale możemy myśleć o tej rzeczywistości, nawet jeśli fizycznie jest ona nieobecna; poznanie umysłem zależy od tego, co jest, a nie od tego, czy poznawana rzeczywistość jest obecna w sposób postrzegalny zmysłowo. Natomiast poznanie zmysłowe, które realizuje się w sposób intencjonalny, poprzez intencjonalne przyswajanie postrzegalnej zmysłowo formy rzeczywistości, zakłada jeszcze wymiar zewnętrzny i wymaga, by rzeczywistość była obecna w sposób postrzegalny zmysłowo. Jeżeli rzeczywistość widzialną nagle zasłoni mi jakaś przeszkoda, to już nie widzę, że jest ona obecna, natomiast wciąż mogę o niej myśleć (a nie tylko ją sobie wyobrażać). Myśl jest więc wolna od materii i ciała, i tym się różni od wrażenia zmysłowego.

Powszechnik

Z drugiej strony, poznanie intelektualne dokonuje się w sposób uniwersalny. Podczas gdy doznanie zmysłowe dotyczy jakiejś pojedynczej i jednostkowej cechy, umysł pojmuje znaczenie uniwersalne, na przykład znaczenie „człowieka” czy „bieli”. „Człowiek” nie istnieje w rzeczywistości: istnieje tylko w naszej myśli, w sposób ogólny. Piotr rzeczywiście jest człowiekiem, ale „człowiek sam w sobie” nie istnieje. Można go pojąć w sposób uniwersalny dzięki abstrakcji, jakiej dokonuje nasz umysł.

Ludzki umysł poznaje więc znaczenie rzeczy w sposób uniwersalny, wyabstrahowany z wymiaru zmysłowego. Jest zdolny myśleć o znaczeniu rzeczy, które dzięki swej własnej żywotności wyodrębnia z rzeczy realnych, postrzegalnych zmysłowo. Jak mówi św. Tomasz, to, co uniwersalne, jest znakiem niezniszczalności duszy, gdyż pokazuje, że jesteśmy zdolni myśleć o jakiejś rzeczywistości niezależnie od tego, jaki jest jej stan w materii. Piotr istnieje „w” materii, jest jednostkowy, ale znaczenie człowieka samo w sobie istnieje tylko w naszej myśli. Odkrywamy zatem znaczenie rzeczy, wykraczając poza to, jak je sobie wyobrażamy; twory wyobraźni podlegają zmysłom.

Rzecz jasna, najczęściej niewielu ludzi wychodzi poza granicę tego, co zmysłowe; wielu pozostaje w sferze wyobraźni i myli wyobraźnię z rozumieniem, wyobrażenie zaś ze znaczeniem rzeczy. Tymczasem, jeśli pozostajemy w sferze wyobraźni, to niezniszczalność duszy w ogóle się nie pojawia jako problem. W rzeczywistości sfera wyobraźni sama w sobie jest zmysłowa, zakłada następstwo w czasie, stawanie się, podczas gdy umysł pojmuje znaczenie ponad stawaniem się. Uniwersalny charakter poznanego znaczenia stanowi wobec tego znak, że w naszej myśli istnieje coś, co jest ponad stawaniem się, ponad materią. To jednak nie wystarczy, by stwierdzić, że nasza dusza jest substancjalnie niezniszczalna, ze względu na to, że nasz umysł pracuje w sposób intencjonalny i zależy od działania wyobraźni… Trzeba więc pójść jeszcze dalej.

Sąd

Ponad znaczeniem rzeczywistości, ujętym i wyrażonym w pojęciu, umysł „dotyka”[20] tego, co jest prawdziwe w danym sądzie. W sądzie egzystencjalnym „to jest”, umysł dotyka tego, co jest. To, co jest, jako takie jest ponad materią. To, co jest, jako to, co jest, nie jest w stawaniu się. Choć stawanie się stanowi sposób bycia danego bytu materialnego, zniszczalnego, to, co jest, o ile jest, nie jest jednak w stawaniu się: byt jako taki jest ponad stawaniem się. Faktycznie, gdy idzie o rzeczywistość materialną, byt jest w stawaniu się, ale to, co jest, o ile jest, jest ponad stawaniem się.

Tu wyłania się zagadnienie prawdy; pojął to już Platon. Jeżeli istnieje tylko to, co zmysłowe, prawdy nie ma – są tylko kolejno następujące po sobie pozory. Jeśli zmieniamy się we wszystkim, czym jesteśmy, to gdzie i kiedy jesteśmy prawdziwi? Dzisiaj, wczoraj, jutro? Jeśli byt sprowadza się do stawania się, prawdy nie ma – są tylko kolejne przejawy szczerości. Ale to, co jest, o ile jest, jest ponad stawaniem się, a pojmujemy to na podstawie sądu egzystencjalnego „to jest”. Poznać prawdę, to dotknąć bytu istniejącej rzeczywistości: tego, co jest, o ile jest. Za pomocą sądu „to jest”, umysł „dotyka” w istniejącej rzeczywistości czegoś, co jest dla niego ostateczne, co stanowi akt jego sądu i miarę jego prawdy. W ten sposób odkrywa dostęp (ścieżkę wysokogórską!) do kontemplacji „Tego, który jest”. Byt pierwszy, jeśli istnieje, jest oddzielony od wszelkiego stawania się i od wszelkiej materii, gdyż jest pierwszy w bycie: On jest. Dlatego, jeśli pozostajemy w stawaniu się i znamy tylko stawanie się, nie mamy dostępu do kontemplacji Bytu pierwszego, Aktu czystego, ponad stawaniem się.

Na tej podstawie możemy stwierdzić, że ludzka dusza jest niezniszczalna. Aby zrozumieć to zasadnicze zagadnienie, musimy zatem poruszyć kwestię ostatecznego celu człowieka: czym dla człowieka jest kontemplacja filozoficzna? Potem spróbujemy uściślić, czym jest śmierć na drodze, jaką po ojcowsku prowadzi człowieka Bóg.


[18] „Władza zmysłowa bowiem nie istnieje niezależnie od ciała, gdy tymczasem rozum jest od niego oddzielony. Gdy rozum raz stał się jednym ze swoich możliwych przedmiotów w tym znaczeniu, w jakim nazywamy uczonym tego, który jest nim w akcie (to zaś ma miejsce, gdy jest on w stanie przejść do aktu ze swej własnej inicjatywy), jeszcze wtedy jest on na jakiś sposób w możności, ale nie w takiej, w jakiej się znajdował, nim się czegoś nauczył lub coś wymyślił. Wtedy także jest w stanie brać siebie samego za przedmiot myślenia” (Arystoteles, O duszy, III, 4, 429 b, s. 92-93).

[19] „Hegel może niczego szczególnego nie mówić o filozofii kartezjańskiej, gdyż sam świetnie wie, iż czyni to samo, co uczynił Kartezjusz, «po mistrzowsku», w każdym miejscu swej dialektyki spekulatywnej banalizując «heroiczny» akt założycielski, cogito” (B. Bourgeois, Hegel et Descartes, w: „Etudes hégéliennes…”, s. 368, z franc. przełożyła A. Kuryś).

[20] „Oto czym jest prawda lub fałsz: styczność z rzeczą i twierdzenie jest prawdą (twierdzenie to nie to samo, co wypowiedź), a niewiedza to brak styczności” (Arystoteles, Metafizyka, Θ, 10, 1051 b, s. 239).

strona główna   początek strony