wspólnota czytelnia ludzie strona główna wydarzenia adresy linki
rozmowa z ojcem Marie-Jacques
Uczyć się Krzyża
Jak kontemplować krzyż? Modlitwa przed krzyżem.
Kontemplacja wymaga miłującej wiary i zawsze
dotyczy osoby. Kontemplować można osobę. Światło kontemplacji można
otrzymać w osobistej miłości do Jezusa żyjącego tajemnicą Krzyża, gdyż
kontemplacja jest światłem w miłości. Ważne więc, byśmy patrzyli na
tajemnicę Krzyża najpierw i przede wszystkim jako na tajemnicę miłości, i
to miłości aktualnej. Kontemplacja zawsze dotyczy rzeczywistości aktualnej.
Nie może odnosić się do przeszłości. A zatem właśnie w postawie wewnętrznej
wiary, pełnej miłości, w postawie przyjęcia aktualnie istniejącej
rzeczywistości – Jezusa, który w chwale żyje tajemnicą Krzyża, w
postawie przylgnięcia do wiary, można otrzymać to światło, które pochodzi
„z góry”. Nie możemy kontemplować zawsze, kiedy chcemy, ale możemy
pragnąć kontemplacji, i samo to pragnienie już jest przedsmakiem kontemplacji
Krzyża.
Mogę więc kontemplować tylko Jezusa żyjącego tajemnicą
Krzyża, tajemnicą miłości. Dlatego na tajemnicę Krzyża trzeba więc patrzeć
jako na tajemnicę miłości, a nie przede wszystkim jako na tajemnicę
cierpienia. Jest to tajemnica miłości wznoszącej się ponad cierpienie. Mogę
kontemplować Serce Jezusa, które żyje tajemnicą cierpienia, podjętego,
zwyciężonego i przemienionego przez miłość. Cierpienie przeżywane w Sercu
Jezusa zostaje przemienione przez miłość i staje się sposobem, w jaki Bóg
nam tę miłość przekazuje. Kontemplacja istnieje więc wewnątrz daru i wewnątrz
tej osobistej miłości. Dokonuje się w milczeniu, ponad modlitwą słowną, w
wewnętrznej bliskości Boga i w darze od Niego. A
Ja, gdy zostanę wywyższony na drzewie Krzyża, przyciągnę wszystkich do
siebie (por. J 12,32). Jezus żyjący tajemnicą Krzyża jest obecny, gdy miłością
swego Serca przyciąga do siebie serce człowieka. Jeśli Bóg tego chce, w
realizmie tej obecności możemy otrzymać to światło i to doświadczenie.
Kontemplacja Krzyża może przybierać różnorodne formy.
Wszystkie one wymagają przeżywania miłującej wiary jako daru Ducha Świętego.
Dzięki darowi mądrości wiara połączona z miłością może dać naszemu
sercu światło i bliskość Boga – światło daru mądrości i daru
rozumu.
Jak dzisiaj mówić o Krzyżu? Przepowiadanie Krzyża
Po pierwsze, należy stale podkreślać, że tajemnica Krzyża
jest przede wszystkim tajemnicą miłości, a nie tajemnicą cierpienia. I jest
tajemnicą aktualną. Tajemnica chwały obejmuje obecność Jezusa, który składa
ofiarę Krzyża. Tajemnica Krzyża to ofiara, jaką Jezus składa z całego
siebie Ojcu, okazując Mu synowską miłość. Ofiara Jezusa na Krzyżu jest więc
tajemnicą miłości, która obejmuje posłuszeństwo, i to właśnie
charakteryzuje synowską miłość do Ojca w Sercu Jezusa. Ta miłość wciela
się w posłuszeństwo, ale nie jest to już tylko posłuszeństwo przykazaniom
– to całkowicie nowe posłuszeństwo, okazywane upodobaniu Ojca. Gdy jest
przeżywane w tajemnicy Krzyża, staje się posłuszeństwem miłości, a nie
tylko ludzką cnotą posłuszeństwa.
W ofierze złożonej Ojcu i poprzez tę ofiarę Jezus otacza
chwałą Ojca. Ukazuje i przekazuje miłość Ojca do Niego i swą miłość do
Ojca. W jednej i tej samej ofierze, w jednym i tym samym akcie, jednocześnie
otacza chwałą Ojca i nas zbawia. Akt ofiary w Sercu Jezusa jest przede
wszystkim aktem kontemplacji. Jezus żyje tajemnicą Krzyża, kontemplując
Ojca. Ofiara jest obecna w Jego kontemplacji, a kontemplacja obejmuje ofiarę.
Wobec nas jest to jednocześnie akt miłości braterskiej i akt miłosierdzia,
gdyż w tym akcie Jezus nas zbawia. Nie są to dwa odrębne akty, lecz jeden akt
miłości mający dwa wymiary: pierwszy odnosi się do Ojca, a drugi do nas.
Widzimy tu jedność między miłością do Boga, Ojca, i miłością braterską.
Akt miłości synowskiej obejmujący to posłuszeństwo jest aktem adoracji:
Serce Jezusa adoruje Ojca w tajemnicy Krzyża.
Wrócę jeszcze do aktu posłuszeństwa: posłuszeństwo
Jezusa na Krzyżu ma w sobie coś niepowtarzalnego, gdyż jest to posłuszeństwo
sięgające śmierci. Jezus umiera w pełnym miłości akcie posłuszeństwa, który
ma niepowtarzalny, substancjalny realizm, gdyż zawiera w sobie cały realizm śmierci,
i to dokonanej. Sam Jezus urzeczywistnił tę śmierć, składając w ofierze własne
życie. Jest to więc akt adoracji Ojca, spełniający się w oddaniu Ojcu całego
siebie. Jednocześnie Jezus wynagradza tym aktem wszelkie przejawy braku
szacunku dla najwyższego majestatu Ojca; wynagradza wszelkie przejawy braku
adoracji Jego Ojca przez człowieka.
Wydaje mi się więc ważne, by mówić o tajemnicy Krzyża
opierając się na tym, co przeżywa Serce Jezusa w odniesieniu do Ojca i do nas
poprzez ten niepowtarzalny akt Krzyża, obejmujący różne wymiary. A to wymaga
spojrzenia od wewnątrz, które pozwoli odkryć w Krzyżu wielkie zwycięstwo miłości.
Gdy patrzeć z zewnątrz, Krzyż zawsze pozostaje zgorszeniem.
Jak dzisiaj rozmawiać o Krzyżu? Jak mówić o nim w naszych rozmowach?
Myślę, że świetnym przykładem, jak rozmawiać o Krzyżu,
może być dla nas światło, jakie Jezus daje w Ewangelii św. Jana mówiąc o
Grekach przybyłych, aby oddać pokłon Bogu (J 12, 20 n.). Jezus pokazuje, że
Krzyż łączy się z tajemnicą płodności. Jednocześnie podkreśla, że wypływa
ona z mądrości Tajemnicy Krzyża, która nie jest naszą mądrością i która
przerasta nasz umysł. Dlatego Krzyż pozostaje niezrozumiały i gorszący dla
naszego umysłu. Nie należy jednak dopuścić do tego, by na poziomie uczuć
zgorszenie zamieniło się w bunt. Zgorszenie umysłu Krzyżem jest rzeczą
normalną, ale z miłości do Boga starajmy się je przełamać i żyć tą nową,
Bożą mądrością, a nie mądrością ludzką – Boża mądrość się
jej nie przeciwstawia, lecz dla naszego umysłu zawsze pozostanie czymś
niezrozumiałym.
W świetle rozdziału dwunastego Ewangelii św. Jana możemy
odkryć, że dzięki tajemnicy Krzyża serce człowieka może poznać tę nową
płodność. Krzyż pozwala ludzkiemu sercu poznać w Sercu Jezusa całkowicie
nowe, Boże ubóstwo, które otworzy je na coś, co je przerasta. Wymaganie Bożej
miłości przerasta miarę ludzkiego serca, które jest zbyt ciasne dla Bożej
miłości. Tajemnica Krzyża ma więc zubożyć i poszerzyć ludzkie serce, by
przekroczyło swą zwykłą miarę. Uwaga: doświadczając w szczególny sposób
tajemnicy Krzyża, każdy z nas przeżywa ją w ubóstwie, a nie w sposób
triumfalny. Krzyż sprawia, że wewnętrznie stajemy się maluczcy. (Warto
podkreślić także i to: w tajemnicy Krzyża Serce Jezusa doświadczyło słabości
Boga, która sięgała znacznie dalej niż słabość Betlejem, gdyż tajemnica
Krzyża wewnętrznie osłabiła ludzkie serce Jezusa. Tajemnica Krzyża jest w
naszym życiu po to, byśmy uświadamiali sobie różne przejawy słabości
Boga, które pozwalają coraz bardziej się otwierać na Ojca.)
Jak spotykać się z ludźmi, którzy cierpią? Z kimś, kogo dotknęła tajemnica Krzyża?
Jest to pytanie o kształt miłości braterskiej. Wyraża się
ona w szczególny sposób w odniesieniu do tych, którzy doświadczają najgłębszych
form ubóstwa i małości związanej z cierpieniem. Miłość braterska powinna
wówczas przejawiać się w miłosierdziu. Umożliwi ono głęboką, wewnętrzną,
rzeczywistą bliskość z ludźmi cierpiącymi, gdyż cierpienie siłą rzeczy
izoluje, i wtedy trudno głęboko, wewnętrznie zbliżyć się do ludzi dotkniętych
samotnością, jaką powoduje cierpienie.
I właśnie tutaj tajemnica Maryi i miłosierdzie Maryi ma umożliwić
naszemu sercu głębokie spotkanie, dotknięcie tych osób. Ludziom głęboko
cierpiącym nie powinniśmy głosić kazań. Niezwykle trudno jest im przyjąć
i unieść słowa o tajemnicy Krzyża. Takie spotkanie może dokonać się
znacznie głębiej, gdy milczymy, gdy współczujemy, ale w bardzo mocnym
znaczeniu tego słowa. Istnieje bowiem współczucie uczuciowe, bynajmniej nie
Boże, ale istnieje również współczucie Serca Maryi, związane z pełną miłości
wiarą i z miłością braterską. Tajemnica wiary i miłości umożliwia nam
jedność ze współcierpiącym Sercem Maryi; trwając w tej jedności, możemy
w sercu głęboko się otworzyć na tych, którzy z powodu swej wrażliwości
stali się jedną wielką raną.
I właśnie w takim spotkaniu, gdy tajemnica Maryi jest obecna
w naszym sercu, może pojawić się coś, co pomoże, co przyniesie ulgę; wtedy
można wypowiedzieć z miłością takie czy inne słowo, ale na pewno nie wykład
o tajemnicy Krzyża, bo to mijałoby się z celem. W takiej chwili najbardziej
potrzeba miłującej, współczującej obecności, która pozwala nieść cudze
cierpienie. Siłą rzeczy jesteśmy wtedy bardzo bezbronni. Kontakt z cierpiącym
bardzo wiele zależy od tego, w jaki sposób dana osoba przeżywa swoje
cierpienie. Jeśli je przeżywa w sposób bardzo Boży, bardzo teologalny, to wówczas
kontakt jest znacznie łatwiejszy i znacznie głębszy. Natomiast cierpienie, które
nie jest dostatecznie mocno niesione przez Bożą miłość, przez życie
teologalne, powoduje zamknięcie się w sobie i wywołuje rozgoryczenie. Wtedy
kontakt jest o wiele trudniejszy, gdyż człowiek cierpiący zamyka się w sobie
i przez to staje się bardzo podatny na zranienie. Dlatego potrzeba tu pełnego
miłości i niezwykle inteligentnego miłosierdzia, by próbować dotrzeć do osób
cierpiących tam, gdzie jest to możliwe.
Jak pomagać sobie nawzajem w przeżywaniu Krzyża?
Miłość pozwala przeżywać Krzyż w sposób pozytywny, Boży,
a to poszerza nasze serce. Drugiemu człowiekowi można pomóc w przeżywaniu
tajemnicy Krzyża okazując szczególnie intensywnie miłość braterską.
Trudno z góry powiedzieć, jak to ma wyglądać, gdyż sposób okazywania miłości
braterskiej w gruncie rzeczy wynika z osądu roztropności. Można ją okazywać
w taki lub w inny sposób, zależnie od osoby, od okoliczności. Dlatego w miłości
braterskiej trzeba być bardzo inteligentnym, by znaleźć taką inicjatywę czy
taki sposób działania, który pozwoli nam okazać miłość drugiemu człowiekowi
i przynieść mu ulgę, a nie popełnić błędu, niezręczności, bo wtedy
pomimo naszej oczywistej dobrej woli określony sposób okazywania tej miłości
wcale nie pomoże.
Gdy jest miłość braterska, gdy jest zaufanie, wówczas możemy
wspólnie z drugim człowiekiem nieść jego ciężary. Miłosierdzie w miłości
braterskiej, mające w sobie tę delikatność i czułość, może pomóc
drugiemu przeżyć tajemnicę Krzyża. Oczywiście, trzeba starać się
podtrzymywać postawę ufności tego drugiego człowieka wobec Boga, czuwać nad
nią, gdyż często zasadniczą przeszkodą jest to, że postrzegamy trudne doświadczenie
w sposób zbyt mało Boży, a nazbyt ludzki, co rodzi smutek i rozgoryczenie.
Co
w dzisiejszym świecie jest największym Krzyżem? Jakie krzyże zadają dzisiaj
największe cierpienie Sercu Jezusa?
Cierpienia i zranienia Serca Jezusa mogę poznać tylko na
podstawie Objawienia, gdyż nie są one naszymi cierpieniami i zranieniami.
Trzeba czasu i wzrastania w jedności z Sercem Jezusa, aby nasze serce upodobniło
się do zranionego Serca Jezusa. Jakie są to zranienia? Mogę je odkryć w Słowie
Bożym. Może to być zresztą znakomite lectio divina: przeczytać na przykład jedną z Ewangelii
synoptycznych i przyjrzeć się tym fragmentom, gdzie Jezus karci, wpada w
gniew. Gniew ujawnia bowiem określone zranienie. Gniew innej osoby ujawnia nam
jej zranienia. Ilekroć Jezus w Piśmie św. karci, upomina, to odkrywamy
zranienia Jego Serca.
Ostateczne światło na zranienia Serca Jezusa rzuca Ewangelia Jana, jako ostatnia.
Odkrywamy w niej zranienia, których inni
ewangeliści nie pokazali tak, jak Jan. Właśnie tutaj widzimy, jak dogłębnie
Jan dzięki swej zażyłości z Jezusem zna Jego Serce. Patrząc w Ewangelię
Jana dostrzegamy, że gesty Jezusa, zwłaszcza te, które Jan wyraźnie
pokazuje, objawiają szczególne zranienia Serca Jezusa. Widać, że te
zranienia dotykają niezwykle aktualnych przejawów nędzy w dzisiejszym świecie.
Nie wchodząc w pogłębioną analizę tej Ewangelii pod tym kątem, można
wymienić kilka takich zranień, które podkreśla tylko Jan.
Oczyszczenie świątyni pokazuje nam, że brak adoracji
niezwykle głęboko rani Serce Jezusa, dotyka bowiem bezpośrednio synowskiej miłości
Jezusa do Ojca. Synoptycy nie pokazują, że brak adoracji w ludzkim sercu głęboko
rani Serce Jezusa, że ranimy Je, gdy adorujemy zbyt mało. W spotkaniu z
Nikodemem Jan pokazuje nam, że brak poszukiwania prawdy przez umysł rani
Jezusa – Jego, który sam jest Prawdą. Jezus karci Nikodema, który zbyt
mało poszukuje prawdy. Nasz umysł zbyt mało więc żyje prawdziwym
poszukiwaniem prawdy, które pozwala mu dotrzeć do jego źródła, czyli do
Boga. Nasz umysł gubi się w rzeczach, które nie są związane z jego celem, a
to rani Serce Jezusa. Trzeba przyznać, że bardzo rzadko jesteśmy inteligentni
dla Boga. Jesteśmy inteligentni dla rzeczy ludzkich, a bardzo rzadko dla Boga.
Musimy oddać nasz umysł na służbę naszej wierze i Słowu Bożemu, troszczyć
się nie tylko o przyjęcie tego Słowa w wierze, o karmienie się nim, lecz o
współpracę naszego umysłu z wiarą. Dzisiejszy świat nie tylko już nie
adoruje, ale już nie szuka prawdy. Istnieją więc dwa szczególne cierpienia
Serca Jezusa w odniesieniu do naszego dzisiejszego świata.
Warto też podkreślić wymóg miłującej wiary
kontemplacyjnej. Apokalipsa nam pokazuje, że po otwarciu szóstej pieczęci
niebo zostało usunięte jak księga, którą się zwija (Ap 6, 14).
Jest to symboliczny obraz utraty kontemplacji w Kościele. Kiedy w Kościele
jest zbyt mało życia kontemplacyjnego, Kościół dogłębnie traci swą żywotność.
Wiara jest doskonale sobą tylko wówczas, gdy spełnia wymaganie kontemplacji.
Brak kontemplacji rani Serce Jezusa z punktu widzenia daru wiary.
Szczególną próbą i szczególnym cierpieniem w odniesieniu
do nadziei jest jej brak; często wiąże się to z brakiem ubóstwa. Jan
Chrzciciel za pośrednictwem Jana pokazuje nam wewnętrzne ubóstwo i to, że
brak wewnętrznego ubóstwa, czyli brak nadziei, rani Serce Jezusa. A dzisiaj, wśród
tej pełnej pychy ludzkości, która w gruncie rzeczy nie chce uznać swego ubóstwa,
swej kruchości, ale wierzy we własną samowystarczalność, jest to bardzo
szczególna rana. Wiąże się ona z miłością Jezusa do tych, którzy mają
wiarę, ale pozostają sługami, nie stając się prawdziwymi przyjaciółmi.
Już was nie nazywam sługami (…), ale nazwałem was przyjaciółmi
(J 15, 15). Sługa jest związany z obowiązkiem, przyjaciel jest ponad tym. Gdy
chrześcijanin pozostaje wyłącznie sługą, istnieje w tym coś, co rani Serce
Jezusa, który uczynił mu dar z siebie. Można by też dodać: to wszystko, co
się wiąże z brakiem miłosierdzia. Spotkanie z Samarytanką stanowi szczególny
przykład, który pomaga określić wielkie zranienie Serca Jezusa.
Spójrzmy na rozdział 16. Ewangelii Jana, na rolę Ducha Świętego,
Parakleta, posłanego przez Serce Jezusa poprzez tajemnicę Krzyża i w tej
tajemnicy. To wyjątkowe światło dane przez Jana pokazuje nam w niezwykły
sposób zranienia Serca Jezusa (J 16, 8): On
zaś [Paraklet], gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i
o sądzie. O grzechu – bo nie wierzą we Mnie... –; we Mnie,
Zbawiciela. Wielka pokusa dzisiejszego świata polega na tym, iż świat uważa,
że już nie potrzebuje Zbawiciela, że jest samowystarczalny. Oto jedno z
aktualnych cierpień Serca Jezusa, które nabiera szczególnej ostrości. Ludzie
w swej pysze dochodzą do wniosku, że już nie potrzebują Zbawiciela. …o
sprawiedliwości zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie.
Podstawowa sprawiedliwość to adoracja. Znowu więc widzimy, że brak adoracji
bardzo rani Serce Jezusa i Parakleta. O sądzie
– bo władca tego świata został osądzony. Sąd ściśle się wiąże
z rozeznaniem i z poszukiwaniem prawdy przez umysł. Duch Święty chce, byśmy
poszukiwali prawdy, a brak poszukiwania prawdy rani nasze serce, rani nasze życie
chrześcijańskie i rani jego źródło – Serce Jezusa.
W powiązaniu z nauczaniem Jana widzimy, że przykazanie miłości
braterskiej ukazuje szczególne zranienie Serca Jezusa. Brak miłości
braterskiej wyjątkowo głęboko Je rani. Objawia nam to szczególnie modlitwa
Jezusa do Ojca (J 17), dotykająca braku jedności. Brak jedności widoczny w
utrzymywanych podziałach, zawsze związanych się z brakiem ubóstwa, bardzo
rani Serce Jezusa, który chce jedności między swymi uczniami.
Można by jeszcze wspomnieć o szczególnej wrażliwości
Serca Jezusa w odniesieniu do Maryi. Brak miłości do Maryi rani Jezusa, gdyż
sam dał nam Tę, która jest niepowtarzalnym skarbem Jego Serca, cenniejszym od
Jego ludzkiego życia. Brak otwarcia na Maryję, brak miłości do Maryi, brak głębi
w miłości do Maryi, rani Serce Jezusa w sposób bardzo szczególny.
Pragnę”
ukrzyżowanego Chrystusa i pragnienia dzisiejszego świata
Nie będę zbyt rozwijał odpowiedzi na to pytanie, gdyż
krzyk Pragnę! (J 19, 28) kryje w sobie nieskończone bogactwo. Można
powiedzieć tyle, że świat nigdy nie był tak biedny jak dzisiaj, nie w
znaczeniu materialnym, lecz duchowym. Dzisiejszy świat jest spragniony miłości
i światła, a jednocześnie nie znajduje na swej drodze świadków, którzy
mogliby go zaprowadzić do prawdziwego źródła światła i miłości. W sercu
człowieka nigdy nie było takiej słabości, takiej podatności na zranienie
jak dzisiaj; przejawia się to w jego nawet już nie wyrażanych pragnieniach.
Najczęściej są one tłumione, a zarazem obecne, dostrzegalne, ale dzisiejszy
człowiek ukrywa swe pragnienia i często już nie wie, komu je wyjawić. Wymaga
to od nas dogłębnego rozumienia tych wołań serca. Dzisiaj istnieje też
znacznie większa świadomość rozczarowań, jakie przynosi duch świata, który
wmawia człowiekowi, że pełne szczęście na ziemi można osiągnąć przez
ekonomię. Wołanie też coraz bardziej się nasila.
Krzyk ukrzyżowanego Chrystusa: Pragnę! jest po to, by
dać sercu biednego człowieka pragnienie Boga, i aby mogło ono być przeżywane
w Kościele. A bardzo nam trudno stać się prawdziwymi żebrakami. Wewnętrzne
ubóstwo jest tym wymiarem miłości, który sprawia, że nasze serce staje się
żebrzące. Wejście w ten wymiar jest niezwykle trudne, gdyż nie jest on
naturalnym uwarunkowaniem człowieka, przede wszystkim zaś, silne piętno
odciska na nas dzisiejsza mentalność, duch posiadania, gromadzenia zapasów.
Serce Jezusa przeżywa krzyk Pragnę! po to, by dać nam siebie, by podjąć
całe nasze ubóstwo z jego pragnieniami i je przemienić w pragnienie Boga. Tak
wielkie jest dzisiaj ubóstwo, że świat woła jednym wielkim głosem o obecność
Jezusa i o Jego powtórne przyjście w chwale.
Krzyk Jezusa Pragnę! powinniśmy przyjmować i przeżywać
w wierze. Serce Maryi zostało nam dane po to, by nasze serce mogło żyć tym
krzykiem. Z pragnienia, które przeżywał Bóg, ma wypływać w naszym sercu
prawdziwe pragnienie powrotu Jezusa w Jego chwale. Ubóstwo w sposób
niepowtarzalny pozwala ukazywać i przekazywać miłosierdzie Serca Jezusa, gdyż
miłosierdzie to przymierze miłości z ubóstwem.
przełożyła Agnieszka Kuryś
strona główna początek strony marie-jacques tajemnica maryi o adoracji