wspólnota czytelnia
ludzie strona główna
wydarzenia adresy
linki
problem osoby w sercu miłości tajemnica ojca tomasz
doktor list do przyjaciela wprowadzenie do
arystotelesa człowiek wobec śmierci powołani do miłości o
wspólnocie o
adoracji o
marcie robin
o. M.-D. Goutierre, Powołani
do miłości (fragment)
Konferencja wygłoszona do młodzieży akademickiej we Wrocławiu, 26 października
2000.
Wraz z tekstem o. M.-D. Philippe "Powołani do miłości" ukazała
się w wydawnictwie Del Art,
Kraków 2001, tłum. A. Kuryś, M. Orzepowska
[1] [2]
Młodość
Wreszcie, trzecim powodem, dla którego Jezus najbardziej umiłował św. Jana, była jego młodość; nie tylko młodość z racji wieku, gdyż św. Jana starzał się tak, jak my wszyscy, ale młodość, która polega na nieustającym pragnieniu, by iść coraz dalej. Starzejemy się, robi się z nas stary kawaler czy stara panna, kiedy tracimy nadzieję, kiedy już nie mamy w sobie pragnienia, kiedy już niczego nie zdobywamy i nieskończenie sycimy się tym, co osiągnęliśmy. Mówimy: „Doszedłem do celu, mam dyplom, skończyłem studia, już się trochę nawróciłem, jestem trochę bardziej święty, wszystko się dobrze układa, urządziłem się, jest świetnie!” I wtedy robi się z nas „stary malutki”. Natomiast można być w podeszłym wieku według kryteriów wieku ludzkiego, a wewnętrznie być znacznie młodszym niż bardzo młodzi ludzie, zaabsorbowani sobą i zadowoleni z siebie. Spójrzcie na Papieża: fizycznie jest leciwy, ale jak młode ma serce! Nasze serce nie starzeje się wtedy, gdy mocno kocha i gdy żywi wielkie pragnienia. Boża nadzieja nie przynosi rozczarowań, ale pozwala nam żyć wieczną młodością Boga.
Nasze ciało starzeje się, i w tym sensie instytuty piękności są szatańskim wymysłem, gdyż ludzie usiłują utrzymać fasadę, pozór; człowiek regularnie przeprowadza „renowację fasady”, ale ma rozpacz w sercu. Nasze serce stale młodnieje, w miarę, jak poszukujemy prawdy i staramy się coraz więcej kochać. Normalnie, dziś trzeba kochać więcej niż wczoraj, a jutro więcej niż dziś. Jeśli dziś wieczorem nie powiecie sobie: „Jutro będę kochać więcej niż dzisiaj i posunę się dalej niż dzisiaj w darze z samego siebie”, to już stoicie na równi pochyłej. Stale trzeba powracać do źródła: w życiu chrześcijańskim nie ma rzeczy nabytych, a to, co już nabyte, ma pomagać iść coraz dalej. Ojciec Marie-Dominique Philippe OP, nasz założyciel, lubi powtarzać, że nie należy mieć duchowości zamrażarki. Zamrażarka to miejsce, w którym przechowujemy zapasy na jutro! W życiu chrześcijańskim wiary, nadziei i miłości, codziennie trzeba dawać wszystko, nie można gromadzić zapasów. Czy dzisiejszego wieczoru możecie sobie powiedzieć: „Dzisiaj dałem wszystko, co mogłem dać?” To jest właśnie żarliwość. Czego potrzebuje Kościół? Ludzi, którzy będą żarliwi, świętych, ludzi inteligentnych, którzy szukają źródła, którzy szukają prawdy, którzy starają się poznać człowieka, którzy starają się poznać Boga.
Całe nasze życie chrześcijańskie polega więc na przyjmowaniu darów Boga: mamy być inteligentni przyjmując te dary, aby odkryć, że Bóg jest miłością, mamy starać się odpowiadać na tę miłość całym sercem. Jakie są dary Boga? Darem Boga jest Jezus: Ojciec dał nam Jezusa. Darem jest Maryja, nasza Matka: Jezus dał nam Maryję. Darem jest Eucharystia: właśnie uczestniczyliście w Eucharystii. Jezus nam mówi: „Oto Ciało Moje, które za was zostało wydane”; jest to czysty dar, który wymaga od naszego serca, by było całkowicie dane w miłości. Niezwykłe, że kiedy Bóg daje siebie, to czyni z naszego serca źródło: nie tylko trzeba kochać Boga całym naszym sercem, ale również nasze serce musi tak bardzo stanowić jedno z Jezusem, żeby stać się źródłem miłości razem z Nim. I na tym polega miłość braterska, która jest Bożą przyjaźnią między przyjaciółmi Chrystusa, między dziećmi Ojca. Ponieważ jesteśmy przyjaciółmi Chrystusa, umiłowanymi przez Jezusa, chce On, byśmy kochali się wzajemnie w prawdziwej miłości braterskiej, w prawdziwej przyjaźni w Bogu. To właśnie mówi nam Jezus: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”[13]. Przyjaźń w Bogu nie usuwa ludzkiej miłości: przemienia ją, uświęca, oczyszcza, sprawia, że ludzka miłość staje się święta.
* * *
Pytania i odpowiedzi
Św. Paweł w Hymnie o miłości wymienia wszystkie cechy miłości. Którą z nich Ojciec ceni najwyżej?
Św. Paweł chce nam pokazać, że wszystkie dary są ważne, ale bez miłości, która jednoczy nas z Chrystusem i przemienia w Niego, nic nie znaczą. Natomiast miłość Chrystusa wyraża się w sercu każdego przez inne dary; widzimy to w życiu świętych, bo życie każdego z nich odzwierciedla jakiś aspekt serca Chrystusa. Ja osobiście jestem bardzo wrażliwy na słowa „miłość cierpliwa jest”. Być może dlatego, że mam niecierpliwy charakter i muszę wkładać wiele wysiłku w to, by być cierpliwym! Miłość Boża przemienia wszystko od wewnątrz. Kiedy kochamy jakąś osobę, nasze serce zostaje pochwycone od wewnątrz. Jezus, którego kochamy, przemienia nasze serce w to, co najlepsze, i oczyszcza je, naprostowuje, usuwając to wszystko, co nie należy do porządku miłości Bożej. Św. Jan od Krzyża namawia nas, byśmy wrzucili wszystkie nasze grzechy w miłość, w serce Chrystusa. Kiedy naprawdę mogę prosić o przebaczenie? Kiedy kocham: ponieważ kocham, umiem prosić o przebaczenie, bo nie chcę, by w moim sercu było coś, co rani Tego, którego kocham. A im więcej kocham, tym wyraźniej widzę w moim sercu to, co może stanowić przeszkodę dla tej miłości. Kiedy macie prosić o przebaczenie, zawsze na to patrzcie w odniesieniu do miłości, gdyż miłosierdzie pochodzi od miłości. Ojciec Święty mocno to podkreślał kanonizując św. Faustynę i ustanawiając Drugą Niedzielę Wielkanocną Niedzielą Miłosierdzia. Przebaczenie, będące najwyższym aktem miłosierdzia, jest owocem miłości. Św. Maksymilian Maria Kolbe jest męczennikiem miłości braterskiej, umarł przebaczając w miłości braterskiej. Jezus umarł przebaczając.
Dlaczego czasem tak trudno nam przebaczać? Dlatego, że kochamy zbyt mało. Przebaczyć nie znaczy zapomnieć. Przebaczyć, to posłużyć się czymś, co nas rani, aby bardziej kochać osobę, która nas zraniła. Przebaczyć, to posłużyć się grzechem, aby więcej kochać. Przebaczenie jest owocem Bożej miłości: bez Jezusa nie można do końca przebaczyć, nie można do końca żyć zwycięstwem miłości. Przebaczenie jest owocem zdobyczy miłości Bożej w naszym sercu; Jezus chce tutaj naszego współdziałania. Miłość jest zatem zdobywcza: uczy nas przebaczać, służyć naszym braciom, dawać siebie, być cierpliwym… To wszystko, to zwycięstwa miłości w naszym sercu.
Co to znaczy, że mamy kochać bliźniego jak siebie samego?
Trzeba się tutaj zastanowić, jaką miarą mierzyć miłość do samych siebie. Musimy kochać samych siebie tak, jak miłuje nas Jezus. Jezus kocha nas bardziej niż my kochamy samych siebie. Trzeba kochać samego siebie, ale w spojrzeniu Jezusa. Zadajcie sobie pytanie: jak Jezus was kocha? Jezus chce, byście nauczyli się kochać samych siebie tak, jak On was kocha. A On was kocha nieporównanie więcej, niż ktokolwiek może was kiedykolwiek kochać, gdyż jest Bogiem, gdyż nas zbawił. Dopóki więc nie kochacie samych siebie w tym świetle, dopóty kochacie siebie niewłaściwie. A Jezus nam mówi, że bliźniego trzeba kochać nie tylko tak, jak siebie samego, ale tak, jak On go umiłował: „abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem”[14], w taki sposób, w jaki Ja, Jezus, was umiłowałem. I Jezus wyraźnie pokazuje, że ta miłość polega na oddawaniu życia za tych, których kochamy. On sam tak uczynił. Co to znaczy, oddać życie? Przybiera to rozliczne formy. Może znaczyć oddanie swego doczesnego życia, jak ojciec Kolbe. Ale najpierw znaczy oddanie swego serca, przepuszczenie drugiego człowieka przodem, przed sobą.
Tutaj należy wprowadzić drobne, lecz bardzo ważne rozróżnienie. W miłości nie ma wewnętrznych granic: wewnętrznie nigdy nie mogę powiedzieć, że dostatecznie kocham Chrystusa. I na przykład, kiedy ktoś wam powie, że za bardzo kochacie Maryję, zawsze możecie odpowiedzieć, że nie kochacie Jej tak bardzo, jak Chrystus, czyli że nie kochacie Jej jeszcze dostatecznie mocno. Nie ma granic w wewnętrznej miłości do kogoś, kogo Jezus stawia obok nas. Oddać swe życie, to przede wszystkim nie stawiać wewnętrznych granic w naszym sercu, wewnętrznie być gotowym oddać wszystko, nawet własne życie. Następnie, każda miłość musi się wcielić, aby pozostać realistyczna: jeśli kochamy tylko słowami, to nie kochamy prawdziwie. We wcieleniu tej miłości zawsze jednak pośredniczy roztropność i dar rady. Na przykład, gdybyście powiedzieli: dzisiaj nie będę nic jeść, bo są ludzie, którzy umierają z głodu. To już nie tylko miłość: to określony sposób wcielenia waszej miłości. A wybór danego sposobu zależy od tego, o co was prosi Bóg: wysiłek pokuty jest czymś bardzo dobrym, ale jeśli na przykład rezygnacja z jedzenia spowoduje, że już nie będziecie robić tego, o co Bóg was prosi na pierwszym miejscu, czyli przestaniecie się uczyć, to grozi wam tu grzech przeciw roztropności, a nawet brak posłuszeństwa Duchowi Świętemu. Wewnętrznie, miłość nie ma ograniczeń; gdy tylko jednak wciela się na zewnątrz, to wymaga roztropności, tej praktycznej mądrości, która pozwala nam, z pomocą daru rady, dawać wszystko tak, jak nas prosi Bóg w naszym aktualnym życiu. Jesteście studentami, więc pierwszą rzeczą, o jaką was prosi Bóg, jest kształcenie się: kształtowanie umysłu w prawdzie, kształtowanie serca w prawdziwej miłości, pełniejsze odkrywanie Ewangelii i sposobu, w jaki może się to wcielać w służbę, itd.
Kto w Kościele jest najbardziej święty? Kto spośród was jest najbardziej święty? To jest tajemnicą Boga. Najbardziej świętym jest ten, kto najwięcej kocha, ten, kto najpełniej oddaje swe serce Chrystusowi, w ślad za Maryją. A Bóg bardzo skrzętnie ukrywa największych świętych. W Piśmie św. znajdują się następujące słowa: „Chwałą Bożą – rzecz taić, chwałą królów – rzecz badać”[15], czyli odkrywać tajemnice Boga. Nasze serce jest królewskie, jeśli wchodzi w zażyłość z tajemnicami Boga; Bóg bardzo lubi działać w ukryciu. W Niebie czekają na nas niespodzianki; zobaczymy, że przechodziliśmy obok wielkich świętych, których Bóg ukrył obok nas, a my nie byliśmy dostatecznie przenikliwi, aby ich odkryć.
Czy mógłby Ojciec opowiedzieć nam o swym powołaniu zakonnym? Z czego Ojciec czerpie życie?
To jest sprawa bardziej delikatna, gdyż to jest tajemnica serca każdego człowieka, a przede wszystkim tajemnica Boga względem każdego z nas. Odkrywamy, że Jezus zawsze nas wyprzedza. Im dalej idziemy do przodu, tym pełniej odkrywamy, jak bardzo darmowa jest miłość Jezusa do nas, i jak bardzo wymaga ona także i od nas codziennej wierności. Wierność nie jest czymś zdobytym raz na zawsze. Wierność znaczy starać się każdego dnia iść coraz dalej i wykorzystywać wszystko, aby kochać coraz więcej. Jeden z ojców pustyni podkreśla, że świętością jest żarliwość w miłości. Miłość nie jest czymś, co trwa jeden dzień. Grecy mawiali, że bogini Afrodyta uosabia miłość ulotną, jednodniową, lekką, przelotną namiętność. Miłość w najmocniejszym znaczeniu chwyta nasze serce w coraz głębszym i coraz bardziej osobistym porywie. Dlatego miłość posługuje się cierpieniem. Kiedy doznajemy tylko radości, istnieje niebezpieczeństwo, że nasze serce pozostanie powierzchowne: łatwo kochać i być wiernym w radości. Kiedy jednak nasze serce zostało oszlifowane przez cierpienie, nasza miłość się pogłębia, gdyż stała się wierna. Pokazuje nam to ukrzyżowany Jezus. Nie znaczy to, jakoby należało kochać cierpienie samo w sobie; cierpienia nie można kochać, ono jest złem. Kiedy już jednak znajdzie się w naszym życiu, można się nim posłużyć, miłość może odnieść nad nim zwycięstwo. Pokazuje nam to ukrzyżowany Jezus.
W objawieniu miłości przez Jezusa istnieje niepowtarzalna głębia, gdyż jest to miłość Boża, substancjalna, która odnosi zwycięstwo nawet nad śmiercią. Ludzka miłość nie może zwyciężyć śmierci: mogę bardzo kogoś kochać po ludzku, ale to go nie uchroni od śmierci. Miłość Chrystusa zwycięża śmierć, wzięła na siebie śmierć każdego z nas, cierpienia i klęski każdego z nas, i odniosła nad nimi zwycięstwo.
Z drugiej strony, między prawdą i miłością nie ma opozycji. Im bardziej nasz umysł poszukuje prawdy, tym bardziej może służyć miłości. Kiedy pozostajemy zbyt mocno w aspekcie logiki, to już nie wiemy, czym jest miłość; kiedy naprawdę poszukujemy prawdy, nasze serce się pogłębia i kocha wykraczając poza rzeczy zewnętrzne, z bardzo wielką determinacją. W gruncie rzeczy, nasze życie jest wielką tajemnicą: serce każdego człowieka jest tajemnicą, a Chrystus wychodzi na spotkanie serca każdego człowieka. Bóg przychodzi, aby spotkać serce człowieka, i nasze serce staje się święte, staje się Świątynią Boga, na tyle, na ile pozwala się Bogu przyciągać.
Wszystko to jest przeżywane poprzez walki. Nasze życie chrześcijańskie nie wprowadza nas do ziemskiego raju. Pewnie, że mamy w sobie tę tęsknotę: tak bardzo chcielibyśmy, aby tych walk nie było, aby na zewnątrz wszędzie panował spokój, ale tak nie jest. Kościół przeżywa dzisiaj wielką walkę o prawdę, o miłość, o świętość; Jezus zakończył swe życie w wielkiej walce Krzyża. Nie należy bać się walk, nie należy bać się zmagań czy trudności. Nie są one rzeczą pierwszą, ale faktycznie, póki żyjemy na ziemi, nasze życie jest przeżywane poprzez walki, w codziennie dokonywanych wyborach, w bardzo konkretnych wyborach naszego życia, gdy Jezus domaga się od nas wierności. I nie należy się niepokoić, że zdarzają się upadki: Bóg je dopuszcza, abyśmy się podnosili z Jego łaską, bardziej pokorni, bardziej ubodzy. Jeśli zabrakło nam wierności, to być może Bóg do tego dopuścił po to, byśmy uznali swe ubóstwo, byśmy nie byli pyszni i byśmy umieli żyć przebaczeniem. Nie ma niczego, co bardziej sprzeciwiałoby się miłości niż pycha. Bycie pysznym polega na tym, że człowiek chce do wszystkiego dojść o własnych siłach i chce wszystko zmierzyć. Bóg pozwala więc, aby w naszym życiu pojawiła się taka czy inna rana, taka czy inna trudność, taki czy inny grzech, abyśmy się stali ubożsi, abyśmy żyli Jego miłosierdziem i podnosili się żyjąc wyłącznie Nim. Człowiek pyszny staje się bezwzględny i uważa, że nie potrzebuje Chrystusa; uważa, że nie potrzebuje Zbawiciela. Stwierdzenie, że Chrystus jest naszym Zbawicielem, to konkret. To znaczy, że bez Niego nie jesteśmy zbawieni, że bez Niego nie mamy możliwości żyć aż do końca. Jezus wyraźnie to mówi w Ewangelii: „beze Mnie nic nie możecie uczynić”[16]. I to jest bardzo konkretne. Przełożyła Agnieszka Kuryś
[13] J 13, 35.
[14] J 13, 34.
[15] Prz 25, 2.
[16] J 15, 5.